Mistrzostwa Europy Seniorów to czempionat – miejsce rywalizacji najlepszych zawodników Europy. Startują wyłącznie reprezentacje narodowe, a poziom od pierwszej walki jest bardzo wysoki.
Blisko 50 państw, pełne kadry narodowe i wymagające pojedynki w każdej rundzie. Do tego dobra organizacja i sprawny przebieg zawodów – standard dla tej rangi.
W takim środowisku wszystko sprowadza się do detali.
Kseniya Dronchanka (-55 kg) – poziom jest, zabrakło zamknięcia walki
- miejsce Ksenii to wynik solidny, ale z wyraźnym niedosytem.
Pierwsza walka – zwycięstwo 2:0 z Alyssią Voorduin (Holandia) . Spokojna, kontrolowana walka. Dobra praca na dystansie i realizacja założeń.
Drugi pojedynek z Madiną Sadigovą (Azerbejdżan) był kluczowy. Walka przegrana, przy stanie 0 do 2 poprzez hansoku bardzo dyskusyjnym. Z naszej perspektywy walka była po prostu źle sędziowana przez głównego sędziego.
Był to wyrównany pojedynek, który mógł potoczyć się w obie strony.
Sadigova wygrała później całą kategorię i została Mistrzynią Europy. To pokazuje klasę rywalki i jednocześnie skalę straconej szansy.
Repasaże dały jeszcze jedną możliwość.
Wygrana walka z Adelą Giurmą-Handley (Anglia), a następnie pojedynek z Violą Lallo (Włochy) o wejście do walki o medal.
Walka wyrównana. Była olbrzymia szansa na wygranie niestety nie wykorzystana.
Ale na tym poziomie nie wystarczy być w walce. Trzeba ją zamknąć.
I tego zabrakło.

Dominik Dziuda (-67 kg) – mamy mocnego seniora na poziomie międzynarodowym
Dominik kończy turniej na etapie ćwierćfinału, ale ten start to coś więcej niż wynik.
To moment, w którym widać zmianę.
To już nie jest zawodnik juniorski.
To jest senior, który wie, co robi na macie.
Pierwsza walka – 1:0 z Ronenem Gehtbargiem (Izrael) . Kontrola, cierpliwość, świadome decyzje.
Druga walka – 8:0 z Samuelem Ramosem (Islandia) . Pewność i skuteczność.
Ćwierćfinał z Iurikiem Ogannisianem (WKF) – remis 2:2 i przegrana przez senshu .
Ale to była walka na bardzo wysokim poziomie.
Wyrównana, intensywna, świadoma. Dwóch zawodników, którzy dokładnie wiedzą, co robią na macie. Dużo serca, dużo zdrowia zostawionego w tym pojedynku.
To nie była walka o przetrwanie. To była walka na poziomie czołówki Europy.
Warto podkreślić – Ogannisian zakończył turniej z brązowym medalem.
I to jasno pokazuje, gdzie jesteśmy.
Najważniejsze jednak jest to, że Dominik pokazał się z bardzo dobrej strony – i to kolejny raz.
Dziś widzimy już wyraźnie: mamy zawodnika na poziomie światowym.

Wnioski szkoleniowe
Ten start daje bardzo jasny obraz:
- jesteśmy w europejskiej czołówce
- walczymy na równym poziomie z najlepszymi zawodnikami
- nie odstajemy sportowo
Ale jednocześnie:
- brakuje zamykania walk na styku
- decyzje w końcówkach wymagają większej jakości
- zarządzanie karami (hansoku) musi być bardziej świadome
Na tym poziomie różnice są minimalne.
Podsumowanie
To był wartościowy start.
Czołówka Europy – to fakt.
Ale też sportowy niedosyt, bo wiemy, że stać nas na więcej.
Wracamy z konkretnym materiałem do analizy i jasnym kierunkiem dalszej pracy.
Idziemy dalej. Świadomie.
#zOlimpemNaSzczyt



Dodaj komentarz